Rewal - pływacy

Do Rewala zajechaliśmy jakoś szczęśliwie. Jeszcze na kilkanaście kilometrów przed tablicą
Rewal nasz Krzyś miał jakieś rewolucje żołądkowe, ale widać aviomarin podziałał w sposób należyty i obyło się bez niespodzianek. Rewal piękny. Zakochaliśmy się w nim od pierwszego wejrzenia. Naprawdę piękne miejsce, a że do tego aura trafiła się nam świetna, to tym bardziej wrażenia na wstępie były bardzo pozytywne. Od razu pobiegliśmy na plażę. Nasze dzieci najchętniej nie wychodziłyby z wody. Z uwagi na to, że temperatura wody w Bałtyku nie była zbyt wysoka, musieliśmy pilnować, by nasze pociechy nie nabawiły się jakiegoś okropnego przeziębienia, bo o to przecież bardzo łatwo. My z żoną czas najchętniej spędzaliśmy oczywiście na pływaniu. Oboje uwielbiamy morze. Każde z nas czuje się w wodzie jak ryba, więc uczyliśmy dzieci różnych stylów pływackich. Krzyś opanował crawla, ale z delfinkiem ma kłopoty. Asia doskonale pływa żabką. Przez te wakacje w Rewalu straciliśmy wszyscy na wadze. Jedno, co się nam nie udało to jedzenie. Nasz pensjonat ma wstrętną kuchnię. Dla nas to tylko z korzyścią, ale te nasze chudziny...
Zobacz pozostałe wpisy: